W domu okazało się, że moja mama też potrafi robić na drutach i tak właśnie spędziłyśmy wieczór na dzierganiu kapci dla całej trójki naszej rodzinki.
Zaczęły się więc próby zrobienia czegoś większego- spoczęło na psich sweterkach. Szybko przyszło rozczarowanie, że nie umiem czytać schematów, że nie mam zmysłu przestrzennego i nic mi nie wiadomo o wykrojach...
Musiałam znaleźć się spowrotem w zimnej i wietrznej Irlandii, żeby na nowo zapałać chęciami do drutów.
I tak oto powstało moje pierwsze dzieło :
Sweterek ma kapturek i pomponiki (na kapturku, przodzie i przy ogonku) .
Wykonałam go z grubej włóczki jest więc idealny na zimne dni.
Od kiedy zobaczyłam moją czworonożną modelkę ubraną w dzieło moich własnych rąk, stwierdziłam, że chyba warto poświęcić się temu na dobre :)
Kolejne dwa sweterki czekają na przymierzenie przez psinkę, niestety w tym celu muszą przemierzyć 2500 km , będę się jednak z wami dzielić zdjęciami, które zrobiłam do tej pory :)
Miłego wieczora wszystkim czytającym :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz